1 grudnia
Jak to już grudzień? Trzeba kupić prezenty... Ale przecież mam czas.
Dużo czasu.
Mogę zagrać.
2-22 grudnia
Prezenty? Jeszcze nie mam nawet pomysłu. A zresztą... Dalej mam czas,
mogę grać. Przecież się wyrobię. Zresztą jest nowy sezon w Lolu, a dywizja się
sama nie wbije!
23 grudnia
Jak to jutro Wigilia?! Przecież jeszcze nie mam prezentów!
Co to za tłumy w galeriach. Ci ludzie nie mają nic innego do roboty?
Nie mogli wcześniej zrobić zakupów?
Matko godzina w kolejce. Najpierw skończyły mi się życia w Candy
Crash, a potem padł mi telefon. Jakaś masakra. Nienawidzę świąt...
W końcu w domu, mogę pograć.
24 grudnia
Od rana wrzaski, nie można się wyspać nawet. Jeszcze zaganiają mnie do
roboty. Tylko najpierw wyślę wojska na inną wioskę i mogę później pójść
załatwić tego karpia, niech stracę. No stanie się coś, jak posiedzę pięć minut
przy kompie, czy co?
Oho, babcia. No i ciocia kochanieńka. Już są. Jak zawsze za wcześnie.
Zaraz tu dostaniemy wszyscy zakwasów od zasuwania.
Nooo w końcu siedzimy. Jeszcze tylko opłatek i życzenia, a potem
wyżerka. Raz w roku można.
Ciekawe co pod choinką. Może te duże pudełko to dla mnie? Może się
zrzucili na xboxa? Fajnie by było... Drugiego pada się dokupi, będzie można
grać... A może bym zaczął streamować? Kurde, to by było coś.
No tak, pudełko było dla ojca. W środku była jakaś wiertarka. Świetny
prezent.
No od babci jak co roku sweter. Od ciotki skarpetki, ona chyba mnie
nie lubi. Ostatnia nadzieja w rodzicach. Ciekawe co jest w tej paczce. No
tak... Słownik. Dzięki mamuś, świetny prezent. Mogłaś mi chociaż pada kupić, to
bym sobie w Fife pograł jak człowiek, a tu słownik. Serio?
Powiem, że się przeżarłem, to będę mógł pójść do swojego pokoju. Jak
wyjdą na pasterkę, to sobie pogram.
25 grudnia
Znowu goście. Gośka przywlekła tego swojego mężusia i zaślinione
dziecko. Super. Jak pójdą, to pomogę uprzątnąć. Byle szybko. Pograłbym coś
jeszcze dzisiaj.
Czy ludzie z małymi dziećmi nie powinni iść wcześniej do domu? Jest 21
do cholery.
No, w końcu zostali na noc... Dzisiaj nie pogram. Bo jeszcze gówniarza
obudzę.
26 grudnia
Po raz drugi próbuję się wymówić żołądkiem, ale matka za dobrze mnie
zna, więc właśnie siedzę w naszym wozie i pędzimy w odwiedziny. Jak ja
nienawidzę świąt.
27-29 grudnia
No w końcu kilka dni spokoju. Mogę spokojnie grać. Nawet gotować nie
trzeba, bo tyle zostało tego po świętach. Wystarczy wstać do lodówki. No wypas!
30 grudnia
W sumie jutro Sylwester. Ktoś mnie tam zapraszał, może nawet pójdę.
Tylko kurde, trzeba by do sklepu skoczyć po coś z procentami. E tam, jutro
pójdę. Mogę jeszcze pograć.
31 grudnia
Co tu wszędzie tyle ludzi! Co oni, nie mogli wcześniej zrobić zakupów?
I czemu nigdzie nie ma już szampana? No ostatecznie, wezmę zwykłe wino, to
przecież to samo, tylko bez bąbelków. Czemu fajerwerki są takie drogie? Matko,
szkoda kasy. Kupię lepiej dodatek do Battlefielda. Ale to jak wydostanę się z
tego sklepu.
No w końcu w domu. O przeceny na steam, może jest coś fajnego.
Kurczę, skoro kupiłem, to może chociaż zainstaluję? Co mi szkodzi, mam
jeszcze trochę czasu.
Jak to jest 20! Jestem w czarnej dupie, zresztą jak co roku. Zadzwonię
do nich i powiem, że musiałem pomóc w domu. No i spoko, będę za jakiś czas.
Jak to nie ma połowy ludzi? To gdzie oni są? No pewnie zostali w domu,
bo nie chciało im się przychodzić na tę sztywną domówkę. Mogłem być w domu i grać. Masakra, wypiję chociaż to wino.
No fajnie, zaraz fajerwerki. Pójdę z nimi na zewnątrz i się zmyję tak,
że mnie nawet nie zauważą.
W końcu w domu. Mój kochany komputerek czekał na mnie. No to gdzie ja
skończyłem tę grę...
Pierwotnie był tu kawałek tekstu, w którym się tłumaczyłam, dlaczego używam
męskiej formy narracji. Ale stwierdziłam
po czasie, że obrażałabym w ten sposób inteligencję moich czytelników.
Później by mnie sumienie gryzło.
A ogólnie, to miałam ten tekst wrzucić 24 grudnia (i nawet były
życzenia, które też wykasowałam).
Nie wyszło.
Bo jestem leniwa.
Tak na prawdę, to nie. Po prostu myślałam o bliskich, a nie o
internecie przez te kilka dni.
Teraz to wrzucę, bo nawet pasuje, tak pod koniec roku.
To tyle.
Pozdrawiam, autorka.
Wszystkiego dobrego w nowym roku robaczki.
PS. Dostałam kiedyś Encyklopedię pod choinkę. Serio. A chciałam Simsy.
Takie życie. Rok później dostałam Simsy. A potem kierownicę do komputera. Taką
wiecie, do grania w Need for Speeda. Jakby ktoś chciał kupić, to no. Bo leży w
szafce i w sumie szkoda, że tak się kurzy.






