Gry, jak każda inna czynność,
mogą być hobby, sposobem zabicia czasu, zarabiania pieniędzy, a dla niektórych,
nawet całym życiem. Wiadomo, że są tytuły, cieszące się bardziej męskim
zainteresowaniem, w których dziewczyny stanowią po kilka procent wszystkich
graczy. Nie dlatego, że są one w jakiś sposób gorsze. Nie. Ale z drugiej
strony, to wcale nie znaczy, że są w czymś lepsze, od swoich niegrających
koleżanek!
Niezmiernie
wkurza mnie takie lansowanie się na tle innych. „Bo ja lubię piwo, oglądać
mecze i grać w gry, a nie jestem taka pusta jak te laski, co biegają po
centrach handlowych, malują sobie paznokcie, imprezują…” i tak bez końca. No
super, że masz jakieś tam swoje zainteresowania. Fajnie, że się dobrze
odnajdujesz w męskim towarzystwie, skoro ci to tak bardzo pasuje. Ale po co
robić z tego sposób, na dowartościowanie się na tle innych?
Nie
każda dziewczyna lubi robić zakupy. Ja czasem przejdę się po centrum handlowym,
ale nie spędzam tam długich godzin, bo zaczyna mi się w takich miejscach robić
słabo (autentycznie!). Ale nie chwalę się tym wszędzie głupimi grafikami,
mówiącymi, że jestem taka wyjątkowa, bo wolę popykać w gierkę, zamiast oglądać
się za ciuszkami, na Boga. Nie maluję się, bo nie odczuwam potrzeby/nie umiem,
a nie dlatego, że to jakaś wyższa filozofia hejtu na malujące się kobiety. Na
youtubie obserwuje kilka kanałów temu poświęconych, co nie czyni ze mnie pustej
laski. Jestem raczej spokojna, ale chętnie imprezuję ze swoimi znajomymi. Nie
sądzę, żeby to było coś złego, nie rozumiem, czemu mam się kisić w mieszkaniu z
książką, skoro mogę wyjść i dobrze się bawić. Na czytanie też się znajdzie czas.
Dla
niektórych to może zabrzmieć jak hipokryzja. Bo w końcu w opisie bloga stoi
czarno na białym, że o grach piszę „kobiecym okiem”. Jak to jest w końcu,
jestem wyjątkowa, czy nie? Odpowiedź jest prosta: nie jestem lepsza od innych
dziewczyn, ale nie zmienia to faktu, że grających chłopaków jest dużo, dużo
więcej. Wśród zalewu męskiego spojrzenia na świat espotu, moje teksty mogą się
jednak w czymś wyróżniać, a nawet jestem gotowa na stwierdzenie, że na pewno
tak jest. To zmiana perspektywy, nic lepszego, nic gorszego, po prostu coś
innego.
I
tyle.
Nie
jestem lepsza, jestem taka jak każda, po prostu mam inne zainteresowania. Nie
mam zamiaru hejtować nikogo tylko dlatego, że lubi imprezować. Niech sobie
lubi, co chce, mi tym krzywdy nie robi. Skoro tak im dobrze, to nic mi do tego.
Ludzie robią mnóstwo niesamowitych rzeczy, zdobywają najwyższe szczytu górskie,
śpiewają, tańczą, malują obrazy, uprawiają sport itd. Nie każdy musi robić coś
wyjątkowego, czy widowiskowego, większość woli żyć spokojnie i np. pograć w
domu w gry. Bo ludzie są różni, każdy ma inne potrzeby, inne cele w życiu. Nikt
od nikogo nie jest gorszy.
To
tyczy się wszystkich, ale wśród dziewczyn panuje ostatnio zalew „nie dziwnych,
tylko z edycji limitowanej”, bo grają w gry. Wyobraźcie sobie faceta, który
przy podrywie przedstawia się ze słowami: „… no, a w ogóle, to jestem taki
dziwny, bo lubię grać w Simsy”. No dla mnie to jakiś absurd! Za to dla
dziewczyn normalne jest mówienie, że wolą Play Station od nowej torebki. No
dobra, też ostatnio przepieprzyłam kupę kasy na nowy komputer, ale to nie czyni
mnie w niczym lepszej. Bo wiesz, możesz lubić robić to samo co twój facet, ale
jak się nie dopasujecie charakterami, to i tak nic z tego nie będzie… No chyba,
że to ja żyję w jakimś idealistycznym świecie i rzeczywiście wystarczy razem
grać w Fifę i nawet nie trzeba ze sobą rozmawiać, żeby być szczęśliwym.
Rozumiem
też, że to może być jakiś tam atut. Bo ktoś może właśnie szuka takiej drugiej
połówki, która będzie tak z nim spędzać czas. Ale nadal, to nie jest przecież
wszystko, co masz do zaoferowania dla drugiej strony? Prawda? Życie to coś
więcej niż przyjemności.
Już
na sam koniec taka konkluzja – nikt tak nie potrafi „dopieprzyć” kobiecie, jak
druga kobieta. Zamiast jakoś się wspierać i dawać sobie jakieś minimum
wsparcia, ciągle szukamy, w czym to jesteśmy od siebie lepsze. Jasne, ludzie
zawsze będą się porównywać ze sobą, bo to najłatwiejszy sposób na podwyższenie
swojej wartości. Tylko czasem się zastanawiam, czy to tak powinno działać. Warto
się czasem zastanowić, czy to, co uważamy za takie „wyjątkowe”, serio takie
jest. Uwierzcie mi, granie w gry nie jest i nigdy nie będzie. Ba. Jest coraz
bardziej powszechne. Gry są dla każdego. Tak jak książki i filmy, czy muzyka.
Nie jesteś lepsza, bo słuchasz rocka, a nie disco polo. Pogódź się z tym i znajdź coś, w czym jesteś
naprawdę dobra. Wtedy będziesz się mogła tym pochwalić i rzeczywiście w pewnym
sensie będziesz „wyjątkowa”. Ale nigdy lepsza od innych.









