czwartek, 29 grudnia 2016

Grudzień młodego gejmera

1 grudnia
Jak to już grudzień? Trzeba kupić prezenty... Ale przecież mam czas. Dużo czasu.
Mogę zagrać.

2-22 grudnia
Prezenty? Jeszcze nie mam nawet pomysłu. A zresztą... Dalej mam czas, mogę grać. Przecież się wyrobię. Zresztą jest nowy sezon w Lolu, a dywizja się sama nie wbije!

23 grudnia
Jak to jutro Wigilia?! Przecież jeszcze nie mam prezentów!
Co to za tłumy w galeriach. Ci ludzie nie mają nic innego do roboty? Nie mogli wcześniej zrobić zakupów?
Matko godzina w kolejce. Najpierw skończyły mi się życia w Candy Crash, a potem padł mi telefon. Jakaś masakra. Nienawidzę świąt...
W końcu w domu, mogę pograć.

24 grudnia
Od rana wrzaski, nie można się wyspać nawet. Jeszcze zaganiają mnie do roboty. Tylko najpierw wyślę wojska na inną wioskę i mogę później pójść załatwić tego karpia, niech stracę. No stanie się coś, jak posiedzę pięć minut przy kompie, czy co?
Oho, babcia. No i ciocia kochanieńka. Już są. Jak zawsze za wcześnie. Zaraz tu dostaniemy wszyscy zakwasów od zasuwania.
Nooo w końcu siedzimy. Jeszcze tylko opłatek i życzenia, a potem wyżerka. Raz w roku można.
Ciekawe co pod choinką. Może te duże pudełko to dla mnie? Może się zrzucili na xboxa? Fajnie by było... Drugiego pada się dokupi, będzie można grać... A może bym zaczął streamować? Kurde, to by było coś.
No tak, pudełko było dla ojca. W środku była jakaś wiertarka. Świetny prezent.
No od babci jak co roku sweter. Od ciotki skarpetki, ona chyba mnie nie lubi. Ostatnia nadzieja w rodzicach. Ciekawe co jest w tej paczce. No tak... Słownik. Dzięki mamuś, świetny prezent. Mogłaś mi chociaż pada kupić, to bym sobie w Fife pograł jak człowiek, a tu słownik. Serio?
Powiem, że się przeżarłem, to będę mógł pójść do swojego pokoju. Jak wyjdą na pasterkę, to sobie pogram.

25 grudnia
Znowu goście. Gośka przywlekła tego swojego mężusia i zaślinione dziecko. Super. Jak pójdą, to pomogę uprzątnąć. Byle szybko. Pograłbym coś jeszcze dzisiaj.
Czy ludzie z małymi dziećmi nie powinni iść wcześniej do domu? Jest 21 do cholery.
No, w końcu zostali na noc... Dzisiaj nie pogram. Bo jeszcze gówniarza obudzę.

26 grudnia
Po raz drugi próbuję się wymówić żołądkiem, ale matka za dobrze mnie zna, więc właśnie siedzę w naszym wozie i pędzimy w odwiedziny. Jak ja nienawidzę świąt.

27-29 grudnia
No w końcu kilka dni spokoju. Mogę spokojnie grać. Nawet gotować nie trzeba, bo tyle zostało tego po świętach. Wystarczy wstać do lodówki. No wypas!

30 grudnia
W sumie jutro Sylwester. Ktoś mnie tam zapraszał, może nawet pójdę. Tylko kurde, trzeba by do sklepu skoczyć po coś z procentami. E tam, jutro pójdę. Mogę jeszcze pograć.

31 grudnia
Co tu wszędzie tyle ludzi! Co oni, nie mogli wcześniej zrobić zakupów? I czemu nigdzie nie ma już szampana? No ostatecznie, wezmę zwykłe wino, to przecież to samo, tylko bez bąbelków. Czemu fajerwerki są takie drogie? Matko, szkoda kasy. Kupię lepiej dodatek do Battlefielda. Ale to jak wydostanę się z tego sklepu.
No w końcu w domu. O przeceny na steam, może jest coś fajnego.
Kurczę, skoro kupiłem, to może chociaż zainstaluję? Co mi szkodzi, mam jeszcze trochę czasu.
Jak to jest 20! Jestem w czarnej dupie, zresztą jak co roku. Zadzwonię do nich i powiem, że musiałem pomóc w domu. No i spoko, będę za jakiś czas.
Jak to nie ma połowy ludzi? To gdzie oni są? No pewnie zostali w domu, bo nie chciało im się przychodzić na tę sztywną domówkę. Mogłem być w  domu i grać. Masakra, wypiję chociaż to wino.
No fajnie, zaraz fajerwerki. Pójdę z nimi na zewnątrz i się zmyję tak, że mnie nawet nie zauważą.
W końcu w domu. Mój kochany komputerek czekał na mnie. No to gdzie ja skończyłem tę grę...


Pierwotnie był tu kawałek tekstu, w którym się tłumaczyłam, dlaczego używam męskiej formy narracji.  Ale stwierdziłam po czasie, że obrażałabym w ten sposób inteligencję moich czytelników.
Później by mnie sumienie gryzło.
A ogólnie, to miałam ten tekst wrzucić 24 grudnia (i nawet były życzenia, które też wykasowałam).
Nie wyszło.
Bo jestem leniwa.
Tak na prawdę, to nie. Po prostu myślałam o bliskich, a nie o internecie przez te kilka dni.
Teraz to wrzucę, bo nawet pasuje, tak pod koniec roku.
To tyle.

Pozdrawiam, autorka.

Wszystkiego dobrego w nowym roku robaczki.


PS. Dostałam kiedyś Encyklopedię pod choinkę. Serio. A chciałam Simsy. Takie życie. Rok później dostałam Simsy. A potem kierownicę do komputera. Taką wiecie, do grania w Need for Speeda. Jakby ktoś chciał kupić, to no. Bo leży w szafce i w sumie szkoda, że tak się kurzy. 

1 komentarz:

  1. Masz kierownice?! Zawsze chciałam się tak pościgać w Need for Speed :) Ktoś ostatnio kupił nowego kompa, więc będę miała okazję, aby go od niego odciągnąć i samej pograć ^^

    OdpowiedzUsuń